Reklama
#304821 16.08.2009 22:04:48
- Już nadlatują, to już, już, nie mogę, w to uwierzyć , że to już, nareszcie, to już, już! - Krzyczała Ella. Max uniósł jedną brew do góry. Chyba chciał powiedzieć rytmicznym głosem coś w stylu „Jogobela, jogobela, natury smak pyszny tak...” ale się opanował.
Na niebie błyszczał latający talerz. Jednak nie łatwo było go zauważyć, święcące słońce wszystko psuło. Niektóre pandy jednak miały okulary przeciw słoneczne, co ułatwiało widok najeźdźców. Komary atakują...? Jednak gdy statek wylądował, a kapsuła się otworzyła wszystko już było jasne...
-Wyginam śmiało ciało! Wyginam śmiało ciało! Dla mnie to, mało! - Śpiewał Napasapa, rytmicznie machając zadem. Miał na głowie pomidora, i jogobele w ręku.
- Ja chcę! - Krzyknął Max. Wyłaniając się z tłumu , wyskoczył w pięknym stylu, salto w powietrzu, oraz ostatni punkt, chwycenie jogobeli i zjedzenie jej w niemal osiemdziesiąt trzy godziny i dwadzieścia cztery minuty! Po tym czasie Ella rzekła:
- Od kiedy planujesz zostać raperem? Ostatnio mówiłeś , że twoje powołanie to ginekologia...
- Nie ginekologia, zbliżony do niej zawód...
- Cóż, skleroza mnie nie opuściła. Max ile masz lat? - Spytała odwracając głowę w jego stronę.
- Dwadzieścia osiem. - Odpowiedział.
- Dzięki za informacje, a i Max jak się nazywasz? - Max zaczął myśleć nad jego wymarzonym imieniem.
- Maksymilian Ździebełko Dwudziesty Ósmy. - Śmiejąc się, uznał to za żart. Jednak Ella myślała o tym całkiem poważnie. Max , bardzo głodny, uznał, że warto się wgryźć w pomidora Napasapy. Wówczas tak zrobił. Napasapa przestraszony uciekł daleko. Max wgryziony w pomidora, z nim. Ella nie widziała ich w tłumie nudystów...yyy...to znaczy pand!
Bardzo mi zależało, żeby ją umieścić jeszcze dzisiaj, więc jest krótka. Jutro będzie dłuższa i lepsiejsza
Na niebie błyszczał latający talerz. Jednak nie łatwo było go zauważyć, święcące słońce wszystko psuło. Niektóre pandy jednak miały okulary przeciw słoneczne, co ułatwiało widok najeźdźców. Komary atakują...? Jednak gdy statek wylądował, a kapsuła się otworzyła wszystko już było jasne...
-Wyginam śmiało ciało! Wyginam śmiało ciało! Dla mnie to, mało! - Śpiewał Napasapa, rytmicznie machając zadem. Miał na głowie pomidora, i jogobele w ręku.
- Ja chcę! - Krzyknął Max. Wyłaniając się z tłumu , wyskoczył w pięknym stylu, salto w powietrzu, oraz ostatni punkt, chwycenie jogobeli i zjedzenie jej w niemal osiemdziesiąt trzy godziny i dwadzieścia cztery minuty! Po tym czasie Ella rzekła:
- Od kiedy planujesz zostać raperem? Ostatnio mówiłeś , że twoje powołanie to ginekologia...
- Nie ginekologia, zbliżony do niej zawód...
- Cóż, skleroza mnie nie opuściła. Max ile masz lat? - Spytała odwracając głowę w jego stronę.
- Dwadzieścia osiem. - Odpowiedział.
- Dzięki za informacje, a i Max jak się nazywasz? - Max zaczął myśleć nad jego wymarzonym imieniem.
- Maksymilian Ździebełko Dwudziesty Ósmy. - Śmiejąc się, uznał to za żart. Jednak Ella myślała o tym całkiem poważnie. Max , bardzo głodny, uznał, że warto się wgryźć w pomidora Napasapy. Wówczas tak zrobił. Napasapa przestraszony uciekł daleko. Max wgryziony w pomidora, z nim. Ella nie widziała ich w tłumie nudystów...yyy...to znaczy pand!
Bardzo mi zależało, żeby ją umieścić jeszcze dzisiaj, więc jest krótka. Jutro będzie dłuższa i lepsiejsza
wpis edytowany 16.08.2009 22:06:46
#305070 17.08.2009 13:05:12
Czyli, że śmieszne? Bo to jest sens tej opowieści
#305187 17.08.2009 15:03:07
acha...XD
#305193 17.08.2009 15:16:38
fajna ta opowieść
i bardzo śmieszna 
#305356 17.08.2009 16:46:57
Bo jakoś tak mi przyszło to do głowy xD
Reklama
#305376 17.08.2009 17:10:27
Ella przestraszona, nie wiedziała co robić. Przyszła jej do głowy pewna myśl...Bez wahania wskoczyła do statku obcych.
- Jak się tym steruje? - Mruczała pod nosem. Nacisnęła guzik na którym było napisane „START”. Nie wiedziała ona, co to dokładnie znaczy. Trzęsąc się nacisnęła. Spodek uniósł się w górę. Teraz sterowanie, pierwszą lepszą dźwignię pociągnęła, co skończyło się połamaniem odbytu pewnej pandy. Auć, to musiało boleć. Ella czym prędzej odleciała. Dostrzegła na plaży ganiających się Maxa i zielonego kosmitę, Napasape. Ella nie umiała lądować, wzięła plecak z spadochronem i wyskoczyła z statku. Gdy spadała, pociągnęła za sznurek z plecaka.
- Kanapka? - Z plecaka wyleciała kanapka, z której wybuchł spadochron. Kanapka leciała swobodnie w stronę ziemi, wolno, na spadochronie. Ella spadała z nieograniczoną prędkością. - No pięknie!
- Ella? - Krzyknął Max, widząc spadający obiekt w powietrzu. - Napasapa, chodźmy jej pomóc! Szybko! - Jak powiedzieli , tak zrobili. Czym prędzej wzięli wielką blaszaną dechę. Ella stuknęła ręką w czoło, po czym wylądowała na dechę. Niezwłocznie przebiła się przez nią, lądując w piasek.
Max był z siebie bardzo dumny. Ella czym prędzej, wsadziła kolano w jego odbyt, co skończyło się jego połamaniem. Napasapę wzięła za głowę, okręciła się i wyrzuciła gdzieś daleko. Miała dość ich obu. Po tygodniu, może dwóch, Max i Napasapa nie dawali oznak życia. Ella zaczynała się martwić. Jednak prze ten czas, nie śmiała się ruszyć z fotela w swojej chatce. Tak bardzo znienawidziła facetów, że zastanowiła się nad dwoma opcjami...Przejść na mroczną stronę lesbijek, lub, rzecz jasna, zmienić płeć i zrozumieć jak to być facetem. Wstała, zaniepokojona. Powędrowała do jaskini, poradzić się profesorowi Bookwormowi. Niezwłocznie, w swojej maszynie młodości, przeciął kilka kabelków. Ella weszła do maszyny. Efekt był oczekiwany. Nasza bohaterka, a teraz raczej bohater. Profesor zasłonił oczy, by przerażony tym co zobaczył.
- Coś ze mną nie tak? - Zapytał się profesora Ella.
- Widzisz, skutki uboczne są takie , że...Jesteś nago...
- Niemożliwe, przecież mam fu...- Ella spojrzał w swe odbicie w krysztale.-...futro...Gdzie moje futro?
- Tak jakby, to są skutki uboczne. Albo używałeś mydła "Bambino - Dla Dzieci" i z liniałeś.
- Grr...Idę złożyć reklamacje!
- Powodzenia!
Tymczasem, gdy Ella wyszedł złożyć reklamacje na temat mydła, Max przylazł w miejsce, gdzie przed chwilą znajdował się Ella.
- Dzień dobry, brr, ale tu zimno. - Syknął Max.
- A dzień dobry Maxie!
- Bo widzi pan...
- Nie krępuj się!
- ...chciałbym zmienić płeć...hihi...
- Olaboga! To już drugi...wybacz, ale...yyy...- Profesor ulotnił się do toalety, by mieć jakąś wymówkę. Był przerażony decyzją Maxa...Tymczasem, sam Max, wszedł do maszyny. Wyszedł, taki sam.
- Czemu nie jestem kobietą? - wzdychnął. Spojrzał na spodnie. - Ahh, znowu ten rozporek. - Max spojrzał na swe spodnie. - O mój boże...
- Nie będziesz brał imienia swego Pana na daremno.- Krzyknął Bookworn, widocznie toaleta mieściła się za ścianą. Max zignorował uwagę.
- Gdzie są moje genitalia?! A i czemu noszę miniówkę?! Buty na obcasach...brak genitalni...miniówka...Przecież wyżej jestem normalny...Oł noł!
Profesor wybiegł z rolką toaletową w ręku.
- Fiu, fiu...yyy...to znaczy...Ty, ty jesteś babochłopem!
- Nie można tego nazwać obojnakiem?! '
- Wątpię...
- I co teraz?
- Trzeba coś zrobić!
- Teraz?
- Nie! Jutro, w następnej części!
Jest trochę więcej dialogów, ale myślę, że i tak się spodoba
- Jak się tym steruje? - Mruczała pod nosem. Nacisnęła guzik na którym było napisane „START”. Nie wiedziała ona, co to dokładnie znaczy. Trzęsąc się nacisnęła. Spodek uniósł się w górę. Teraz sterowanie, pierwszą lepszą dźwignię pociągnęła, co skończyło się połamaniem odbytu pewnej pandy. Auć, to musiało boleć. Ella czym prędzej odleciała. Dostrzegła na plaży ganiających się Maxa i zielonego kosmitę, Napasape. Ella nie umiała lądować, wzięła plecak z spadochronem i wyskoczyła z statku. Gdy spadała, pociągnęła za sznurek z plecaka.
- Kanapka? - Z plecaka wyleciała kanapka, z której wybuchł spadochron. Kanapka leciała swobodnie w stronę ziemi, wolno, na spadochronie. Ella spadała z nieograniczoną prędkością. - No pięknie!
- Ella? - Krzyknął Max, widząc spadający obiekt w powietrzu. - Napasapa, chodźmy jej pomóc! Szybko! - Jak powiedzieli , tak zrobili. Czym prędzej wzięli wielką blaszaną dechę. Ella stuknęła ręką w czoło, po czym wylądowała na dechę. Niezwłocznie przebiła się przez nią, lądując w piasek.
Max był z siebie bardzo dumny. Ella czym prędzej, wsadziła kolano w jego odbyt, co skończyło się jego połamaniem. Napasapę wzięła za głowę, okręciła się i wyrzuciła gdzieś daleko. Miała dość ich obu. Po tygodniu, może dwóch, Max i Napasapa nie dawali oznak życia. Ella zaczynała się martwić. Jednak prze ten czas, nie śmiała się ruszyć z fotela w swojej chatce. Tak bardzo znienawidziła facetów, że zastanowiła się nad dwoma opcjami...Przejść na mroczną stronę lesbijek, lub, rzecz jasna, zmienić płeć i zrozumieć jak to być facetem. Wstała, zaniepokojona. Powędrowała do jaskini, poradzić się profesorowi Bookwormowi. Niezwłocznie, w swojej maszynie młodości, przeciął kilka kabelków. Ella weszła do maszyny. Efekt był oczekiwany. Nasza bohaterka, a teraz raczej bohater. Profesor zasłonił oczy, by przerażony tym co zobaczył.
- Coś ze mną nie tak? - Zapytał się profesora Ella.
- Widzisz, skutki uboczne są takie , że...Jesteś nago...
- Niemożliwe, przecież mam fu...- Ella spojrzał w swe odbicie w krysztale.-...futro...Gdzie moje futro?
- Tak jakby, to są skutki uboczne. Albo używałeś mydła "Bambino - Dla Dzieci" i z liniałeś.
- Grr...Idę złożyć reklamacje!
- Powodzenia!
Tymczasem, gdy Ella wyszedł złożyć reklamacje na temat mydła, Max przylazł w miejsce, gdzie przed chwilą znajdował się Ella.
- Dzień dobry, brr, ale tu zimno. - Syknął Max.
- A dzień dobry Maxie!
- Bo widzi pan...
- Nie krępuj się!
- ...chciałbym zmienić płeć...hihi...
- Olaboga! To już drugi...wybacz, ale...yyy...- Profesor ulotnił się do toalety, by mieć jakąś wymówkę. Był przerażony decyzją Maxa...Tymczasem, sam Max, wszedł do maszyny. Wyszedł, taki sam.
- Czemu nie jestem kobietą? - wzdychnął. Spojrzał na spodnie. - Ahh, znowu ten rozporek. - Max spojrzał na swe spodnie. - O mój boże...
- Nie będziesz brał imienia swego Pana na daremno.- Krzyknął Bookworn, widocznie toaleta mieściła się za ścianą. Max zignorował uwagę.
- Gdzie są moje genitalia?! A i czemu noszę miniówkę?! Buty na obcasach...brak genitalni...miniówka...Przecież wyżej jestem normalny...Oł noł!
Profesor wybiegł z rolką toaletową w ręku.
- Fiu, fiu...yyy...to znaczy...Ty, ty jesteś babochłopem!
- Nie można tego nazwać obojnakiem?! '
- Wątpię...
- I co teraz?
- Trzeba coś zrobić!
- Teraz?
- Nie! Jutro, w następnej części!
Jest trochę więcej dialogów, ale myślę, że i tak się spodoba
wpis edytowany 17.08.2009 17:15:54
#305440 17.08.2009 19:32:56
To dobrze, bo dzisiaj jeszcze dojdzie trzecia
#305548 17.08.2009 21:51:20
O ja chyba sie posikam... MAx jest babochłopem!! Mże zrób żę zajdzie w ciążę z gościem z club penguin
I wyjdzie pingwino panda i również babochłop!!!! ALbo jeszcze lepiej !! Z Napasapą!!
wpis edytowany 17.08.2009 21:53:54
#305570 17.08.2009 22:31:00
Cieszę się , że ci się podoba
Jednak trzecia część dojdzie jutro. A ja już mam połowę części, więc aguśka mam wszystko zaplanowane xDD
Reklama
